Szymon Żyliński
Skąd w panu tyle ohydy?
Mistrzowie powieści kryminalnej - Marek Krajewski i Mariusz Czubaj - gościli na UWM podczas drugich „Kortowskich Spotkań z Literaturą", organizowanych przez Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Instytut Filologii Polskiej.
Cisza wśród publiczności podkreślała jej wyczekiwanie... bo kim okażą się osoby, stojące za makabrycznymi, spływającymi krwią i plwociną zbrodniami? Najsympatyczniejszymi, najzabawniejszymi a przy tym piekielnie inteligentnymi bohaterami wieczoru!
Na początku Krajewski i Czubaj stworzyli szczegółowy plan, a następnie na zmianę pisali po 30 tys. znaków tekstu, poprawiając fragmenty stworzone przez partnera, jak i imitując jego styl, co zaowocowało wypadkową w postaci doskonale czytających się książek. Dodatkowo autorzy są nie tylko „współpisarzami" ale również przyjaciółmi w życiu prywatnym, co można było zaobserwować podczas ich wypowiedzi, gdyż nie wchodzili sobie brutalnie w słowo, a kulturalnie i z gracją kontynuowali wypowiedź poprzednika. Należy dodać iż, tej swoistej grze słownej, kroku dotrzymywała prowadząca spotkanie doktor Darska, prowokująca iście akademickie tematy, na przykład teatralizacji śmierci, która musi nastąpić w każdym kryminale, aby ludzie chcieli go czytać.
Pisarze podzielili się również z publicznością swymi prywatnymi literackimi fascynacjami, wśród których prym wiedzie legendarny Raymond Chandler, jak również bardziej współcześni twórcy: Henning Mankell czy Ian Rankin. Powołując się na ich twórczość Czubaj, zwrócił uwagę na fakt, iż „w powieści kryminalnej przełamuje się wiele tabu", które potem przesiąkają do innych gatunków. Krajewski natomiast podkreślał rolę ciężkiej, żmudnej, pisarskiej pracy i wspominając kiedyś zadane mu pytanie „Skąd w panu tyle ohydy?" bezwiednie rozłożył ręce i uśmiechając się szeroko powiedział: „Ja po prostu staram się dostarczyć czytelnikom godziwej rozrywki w najlepszym stylu".
fot. Piotr Przytuła